Cena ofertowa a transakcyjna, czyli o negocjacjach z deweloperem

Szukając mieszkania, w pierwszej chwili sugerujemy się ceną ofertową. Tymczasem cena transakcyjna, za którą faktycznie moglibyśmy nabyć własne „M”, może być niższa nawet o 5-7%. Jak to możliwe? Jak wynegocjować z deweloperem lepszą ofertę?

W sytuacji kupna–sprzedaży nieruchomości pojawia się kilka terminów, których znajomość może znacznie poprawić sytuację uczestników transakcji. Cena ofertowa to ta, za którą deweloper chciałby sprzedać dane mieszkanie. Podawana jest ona w katalogach i wyszukiwarce na stronie internetowej. Natomiast cena transakcyjna na początku nie jest znana i znajdzie się dopiero w akcie notarialnym.

Zazwyczaj ceny transakcyjne są o kilka procent niższe od ofertowych. Dla przykładu, w Krakowie średnia cena transakcyjna m2 za lokal z rynku pierwotnego wynosiła 6 289 zł (według danych NBP za I kwartał 2016 r.) i była o 258 zł niższa niż ofertowa. To największa różnica z sześciu największych miast przeanalizowanych przez NBP. Co ciekawe, w stolicy Małopolski w poprzednich latach ta rozbieżność była jeszcze większa – na początku 2015 r. sięgała ponad 700 zł.

Nieco mniejsza dysproporcja została odnotowana we Wrocławiu, gdzie za m2 trzeba zapłacić średnio 6 029 zł, tj. ponad 160 zł mniej niż w „pierwotnych” ofertach. W pozostałych aglomeracjach, np. w Poznaniu, czy Gdańsku różnica wynosi ok. 100-200 zł. Najmniej można zyskać w Łodzi – według NBP ok. 35 zł/m2.

Z czego wynikają te różnice?

Każde miasto to osobny rynek

Kształtowanie się ostatecznej wartości nieruchomości jest uzależnione przede wszystkim od lokalnej specyfiki rynku.

Cena transakcyjna w największym stopniu zmienia się tam, gdzie podaż i popyt są największe. Wtedy sprzedający są bardziej elastyczni, muszą z jeszcze większą uwagą obserwować trendy i być otwarci na potrzeby klientów – wyjaśnia Piotr Kijanka, dyrektor ds. Sprzedaży i Marketingu w Grupie Deweloperskiej Geo.

Wraz z rosnącą świadomością praw rynkowych, rozmowa z deweloperem czy też działem sprzedaży stała się normą. – W naszej firmie podejmujemy się dyskusji z każdym klientem – mówi przedstawiciel Grupy Geo.

Im wcześniej, tym lepiej

Kiedy najlepiej rozpocząć negocjacje? Najwięcej można zyskać jeszcze na etapie budowy inwestycji. Wówczas już sama oferta wyjściowa może być niższa nawet o 10%.

Warto jednak pamiętać, że przedmiotem rozmowy nie musi być tylko cena. Można ustalić również korzystniejszy harmonogram wpłat. Deweloperzy mogą uwzględnić nie tylko indywidualne możliwości, ale także terminy związane z procedurami bankowymi.

Kolejną kwestią jest treść umowy. Jej poszczególne punkty np. koszt zmian lokatorskich, aktu notarialnego, czy też napraw ewentualnych usterek także można negocjować.

Można zyskać kilka procent

Dzięki negocjacjom, ustalenia z klientem mogą wyjść daleko poza to, do czego zobowiązuje nas ustawa deweloperska – podsumowuje Piotr Kijanka z Grupy Deweloperskiej Geo.

Przypomnijmy, że zgodnie z Ustawą o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego deweloperom nadano wiele obowiązków. Prowadzenie rachunku powierniczego, sporządzenie prospektu informacyjnego, podanie całkowitej ceny – to tylko kilka z nich.

Mając świadomość swoich praw, można wyjść daleko poza możliwości wynikające z przepisów. Do rozmowy warto przystąpić, nawet jeśli w efekcie na m2 zaoszczędzimy „tylko” 100 zł. W perspektywie 50-metrowego mieszkania można zyskać już 5 tys. zł, które można przeznaczyć na wykończenie zakupionego „M”.