Po tegorocznych wahaniach na rynku mieszkaniowym eksperci coraz częściej prognozują jesienne odbicie. Stabilizacja cen, rekordowa podaż i większa dostępność kredytów hipotecznych tworzą sprzyjające warunki do wzrostu aktywności kupujących. Wiele wskazuje na to, że końcówka roku może przynieść ożywienie.
Letnie odczyty
Rada Polityki Pieniężnej już trzykrotnie w tym roku obniżyła stopę referencyjną NBP. Najpierw w maju – z 5,75 proc. do 5,25 proc., następnie w lipcu do poziomu 5 proc. oraz we wrześniu do poziomu 4,75 proc. Zdaniem analityków to właśnie decyzje monetarne są dziś jednym z głównych motorów powrotu popytu na mieszkania.
Letnie dane rynkowe potwierdzają pierwsze symptomy ożywienia. Według serwisu Tabelaofert.pl sprzedaż nowych mieszkań na dziesięciu największych rynkach wzrosła o 7,9 proc. miesiąc do miesiąca. Otodom wskazuje nawet na większą poprawę – w lipcu na siedmiu głównych rynkach sprzedaż skoczyła aż o 32 proc. w porównaniu z czerwcem. Rekordowa była też podaż. W lipcu deweloperzy wprowadzili do sprzedaży około 4,3 tys. mieszkań w ramach 105 inwestycji, co przełożyło się na blisko 63 tys. dostępnych lokali – o 21 proc. więcej niż rok wcześniej i aż o 40 proc. więcej niż dwa lata temu. – Lipcowe wyniki wyglądają imponująco, choć to przede wszystkim odreagowanie po słabszym czerwcu. Widać jednak, że obniżki stóp procentowych poprawiają nastroje i zwiększają dostępność kredytów, a rekordowa oferta mieszkań sprawia, że klienci podchodzą do zakupów spokojniej. Kluczowe będzie to, czy zainteresowanie utrzyma się także jesienią – mówi Grzegorz Woźniak, prezes spółki Q3D Locum.
Ceny mieszkań również zaczęły się stabilizować. Potwierdza to indeks Urban.one, czyli wskaźnik oparty na transakcjach i ofertach rynkowych. W czerwcu 2025 r. jego wartość wzrosła o 0,22 pkt względem maja i o 3,08 pkt w ujęciu rocznym. To sygnał, że po miesiącach wahań ceny wchodzą w fazę spokojnych, stopniowych wzrostów. – Po miesiącach gwałtownych wahań widać, że ceny zaczęły poruszać się w bardziej przewidywalnym rytmie. To nie oznacza, że mieszkania tanieją, ale tempo wzrostu jest spokojniejsze i łatwiejsze do zaakceptowania przez kupujących. Dla wielu klientów ważne jest poczucie stabilności – świadomość, że decyzja podjęta dziś nie zostanie jutro podważona nagłym skokiem cen – mówi Bartłomiej Rzepa, członek zarządu spółki realizującej inwestycję Osiedle Symbioza.
Jesienne odbicie?
Kolejne miesiące mogą przynieść dalsze ożywienie, a kluczowym czynnikiem pozostają decyzje monetarne. Potencjalne kolejne obniżki stóp procentowych mogą jeszcze bardziej zwiększyć dostępność kredytów hipotecznych, co wprost przekłada się na zdolność zakupową Polaków. Według BIK, w lipcu 2025 wartość zapytań o kredyty wzrosła aż o 45,2 proc. rok do roku, a liczba osób składających wnioski sięgnęła blisko 41 tys. – to o jedną trzecią więcej niż przed rokiem i 9 proc. więcej niż w czerwcu. – Widać coraz większe ożywienie po stronie kupujących, ale nie spodziewałbym się gwałtownego boomu. Bardziej prawdopodobny jest stopniowy wzrost zainteresowania, napędzany poprawą dostępności kredytów i większą pewnością co do cen. Kupujący stają się ostrożniejsi i dokładniej analizują oferty, co może wydłużać proces podejmowania decyzji. Jeśli jednak jesienią utrzyma się stabilizacja gospodarcza, sprzedaż mieszkań powinna wyraźnie przyspieszyć – mówi Grzegorz Woźniak.
Końcówka roku zapowiada się więc jako okres testu dla rynku mieszkaniowego. Jeśli połączenie stabilnych cen, większej dostępności kredytów i jesiennej aktywności kupujących utrzyma się, 2025 może zakończyć się wyraźnie lepszym wynikiem sprzedaży niż miało to miejsce rok wcześniej.




